Archiwum kategorii ‘Z życia Hotelu’

Boże Narodzenie 2011

Czas zbliżających się Świąt jest dla naszego hotelu i wszystkich pracowników bardzo pracowity. W tym roku wyjątkowo.   Mnóstwo wigilii firmowych już się odbyło , a przed nami jeszcze jedno potężne wyzwanie. Świąteczne Wynosy z naszego Sklepu Garmażeryjnego.  Na piątek wszystko jest już zorganizowane. Zadania przydzielone , dodatkowe kasy uruchomione.  Sama produkcja wigilijnych smakołyków rozpocznie się dopiero w czwartek wieczorem, tak aby na piątek rano wszystko było świeże i gotowe.  W tym roku największą popularnością cieszą się pierogi z kapustą i grzybami oraz  nasze nieśmiertelne zakąski takie jak : szynka po rusku czy ozory w galarecie.  Fenomen naszych pierogów tkwi w ich ręcznym wykonaniu. Zero maszyn, zero ulepszaczy i tylko wprawne ręce, oraz wieloletnie doświadczenie pani Bożenki i pani Arlety, pozwalają utrzymać ich domowy smak. A co z zakąskami ? Cały sekret tkwi w auszpiku. Jest to jednak najbardziej strzeżona receptura w całym Hotelu.   Tak więc dużo pracy przed nami ,  ale i satysfakcji. Miło jest co roku spotykać tych samych Klientów , którzy są zadowoleni z naszych wyrobów i do nas wracają.

Dla Wszystkich Naszych Gości , Naszych Przyjaciół  i Naszych Konkurentów,  Naszych Rodzin i dla Nas Samych   ŻYCZĘ SZCZĘŚLIWYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

II Ogólnopolski Zjazd Dyrektorów Hoteli Niezależnych

II Ogólnopolski Zjazd Dyrektorów Hoteli Niezależnych już za nami. Poniżej zdjęcia z wycieczki do Exploseum autorstwa jednego z uczestników – Mirosława Wołodko.

Święta Bożego Narodzenia w hotelu???

Święta Bożego Narodzenia w naszym kraju to najczęściej czas spędzany z rodziną w domowym zaciszu. Trochę inaczej jest na Zachodzie, gdzie dużą popularnością cieszą się wyjazdy świąteczne. Hotele prześcigają się w oferowaniu specjalnych pakietów ‘Christmas Break’, zachęcają abyśmy spędzili Święta inaczej niż zazwyczaj. W Polsce coraz większą popularnością cieszą się świąteczne wyjazdy do ‘ciepłych krajów’, ale nadal większość Polaków woli spędzać Święta w domu z rodziną (Polacy chcą spędzać święta w domu). Do tradycji należy też odwiedzanie rodziny i przyjaciół w święta, często w innych miastach, a nawet krajach. Nasz Hotel Pod Orłem ma specjalną świąteczną ofertę na takie właśnie wyjazdy. W związku z tym jestem ciekaw jakie jest wasze zdanie na temat korzystania z hoteli w takich przypadkach. Czy zdarzyło wam się nocować w hotelu, żeby nie sprawiać kłopotu rodzinie? A jeśli tak, to czego wam brakowało w ofercie hotelu? A może w atmosferze tam panującej?

Adam Gessler w Hotelu Pod Orłem

Jakiś czas temu mieliśmy przyjemność gościć w hotelu pana Adama Gesslera. Odwiedził również naszą restaurację, a kuchnia tak mu zasmakowała, że obiecał nakręcić odcinek swojego programu „Wściekłe Gary” w Telewizji Polskiej. Jak obiecał tak zrobił, a dla tych, którzy nie widzieli…

„Wściekłe Gary” Adama Gesslera w Restauracji 1921 Hotelu Pod Orłem:

http://www.tvp.pl/styl-zycia/kuchnia/wsciekle-gary/wideo/odcinek-9-13112010/3097362

Polecam!!!

filmy, filmy

Słowo się rzekło, wszystkie filmy są dostępne w serwisie YouTube, ale można je też obejrzeć poprzez naszą stronę na Facebook.com, a kto śledzi nas na Twitter’ze też już zapewne do nich dotarł:)

Natomiast specjalnie dla czytelników naszego bloga, filmy zamieszczamy poniżej. Miłego oglądania!:)

Głos Szefa Kuchni

Źródło: ostatni numer Gazetki Hotelowej  Autor : Szef Kuchni Krzysztof Grzeliński

„-Krzysztof, co robisz po południu ? Zapytał mnie 7 czerwca nasz wspólny kolega Dawid. Ja mu na to;- A o co chodzi ? (wiem że niegrzecznie odpowiadać pytaniem na pytanie ale nigdy nie twierdziłem że jestem z tych grzecznych). -No wiesz do jutra rana musisz oddac artykuł do gazetki. -Znowu ?…………………. No i minęły kolejne dwa dni i przypomniałem sobie o tej rozmowie i o tym że jeszcze nic nie napisałem i pewnie Dawid dostaje OPR od Redaktora Naczelnego, że jeszcze kolejny numer nie trafił do druku. Znowu na mnie czeka  ( bo to niestety nie pierwszy raz , ale nie potrafię ostatnio jakoś nic sensownego ani bezsensownego jak wcześniej napisać), ale okazało się że czeka nie tylko na mnie co jakoś podniosło mnie na duchu i popchnęło do napisania kolejnych kilku zdań. W poprzednim numerze napisałem jak to fajnie mieć znowu załogę w komplecie, jak to inaczej człowiek się czuje wiedząc że ma obstawę na każdym stanowisku i może zając się swoją robotą zamiast zastępować nieobecnych i nie mieć czasu nawet na tradycyjną już kawusię w wąskim męskim kierowniczym gronie. Pisząc rano te słowa nawet się nie spodziewałem że za kilka godzin najmłodsza stażem kucharka ( ta sama, którą na łamach tego pisma wówczas powitałem) złoży wypowiedzenie. Wytrzymała cały tydzień i było jej za ciężko. Kolejna bardzo chętna i wszystko potrafiąca, której praca w miejscu o takim prestiżu i z takimi ludźmi jakoś nie przekonała do tego aby dać z siebie coś więcej. No ale na szczęście są jeszcze inni chętni mniej lub bardziej, więcej lub mniej potrafiący i jeszcze do tego u nas pracujący. Dla tych wszystkich, którzy narzekają na warunki panujące w naszym hotelu mam kilka słów. Osoby, które odeszły od nas bo znalazły gdzieś lepsze oferty pracy na lepszych podobno warunkach zawiodły się (może nie wszystkie, ale tym co trafili lepiej wcale nie jest tak super jak nam opowiadają) i co teraz próbują zrobić;

- kilka osób bardzo chętnie wróci do nas na poprzednie stanowisko z poprzednim wynagrodzeniem

- kilka pracuje tam dokąd odeszli po zerwaniu umowy z nami, ale szuka czegoś innego

- jedna z osób, z którą pożegnaliśmy się niedawno znalazła pracę w pewnym markecie budowlanym

- kolejny nasz kolega prosił o referencje bo wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu lepszego życia.”

Gdzie i o czym powinniśmy pisać, a co dyskretnie przemilczeć!!!!

Źródło: Gazetka Hotelowa  nr 27

Tematem mojego dzisiejszego artykułu będzie… No właśnie! Co?

Chciałoby się napisać o tylu sprawach, rzeczach w sposób ciekawy, interesujący a może i zabawny, ale po dłuższym zastanowieniu trudno wybrać ten jeden temat, albo okazuje się, że on z różnych przyczyn nie nadaje się do firmowej gazetki. Często wydaje się nam, że ktoś z kim współpracujemy też o tym wydarzeniu napisze, więc po co powielać ten sam temat. Coś co nas prywatnie interesuje może okazać się nudne dla większości czytelników. Gdybym miała tyle samodyscypliny co mój kolega Witek z technicznego i spisywałabym codzienne kwietniowe wydarzenia z gastronomii miałabym gotowy tekst do gazetki, ale obawiam się, że z powodu jego obszerności straciłabym co najmniej jednego, ale ważnego czytelnika – Dyrektora Finansowego.

Zwykle nie piszemy przysłowiowego „co w głowie to na języku”, często pozostajemy przy tematach bezpiecznych. Gdy spotykamy znajomego, na którego niekoniecznie chcieliśmy się natknąć tu i teraz, to najlepszym tematem do nieuniknionej rozmowy, oprócz oczywiście upewnienia się, że u niego ciągle stara bieda, to pogoda –temat bezpieczny, rozległy i lubiany przez wszystkich. Tak czy inaczej pisać trzeba z zapałem lub z ociąganiem, bywa różnie. Często sprawia nam to dużo trudności, bo odkładamy to na ostatnią chwilę z braku czasu, bo twierdzimy, że nie umiemy pisać artykułów itp.

Nam autorom i Wam czytelnikom nie zawsze podobają się nasze artykuły i wtedy nam ich twórcom pozostaje poczucie tylko spełnionego obowiązku napisania czegokolwiek.

A więc do rzeczy.

* Kuchnia przeżywała najazd chętnych do pracy. Nie jest łatwo zasłużyć sobie u nas  o pracę. Szef kuchni uczniów ma już dostatek, szukał młodych, zdolnych. Chyba znalazł, ale jeszcze nie odpocznie bo diamenciki trzeba oszlifować.

* A skoro mowa o uczniach to i Kierownik restauracji nie może w kwietniu narzekać na ich brak. Obecność praktykantów nie jest może dużym wydarzeniem, ale warto o nich wspomnieć, gdyż dostarczają nam wielu wrażeń, często niezapomnianych. Trafia do nas młodzież zdolna, a przede wszystkim chętna do nauki wybranego przez siebie zawodu, ale są również uczniowie, których zapał do nauki i pracy w naszym hotelu można określić słowem „tumiwisizm”. Często ponosimy konsekwencje ich bezstresowego wychowania przez rodziców, ćwicząc, z powodzeniem, sztukę panowania nad emocjami i doskonaląc swe zdolności pedagogiczne. I nie chodzi tu tylko o melodramaty młodzieży z powodu konieczności związywania włosów, ograniczania wysokości obcasów czy zakazu obwieszania się okazałą biżuterią. Wg Eurypidesa: ”Mądrym jest ten, który wie kiedy zachować spokój”.Możliwość odbywania praktyki w hotelu czterogwiazdkowym winna być nagrodą dla najlepszych, a nie dla tych, których głównym zamiarem jest odbębnienie koniecznej do uzyskania świadectwa niechcianej pańszczyzny. Może my jako firma powinniśmy mieć większy wpływ na dobór młodzieży by był on nieprzypadkowy i nielosowy.

Pozdrawiam.

Marzena Łosicka.

Majowe wieści z Administracji Hotelowej

Źródło: Gazetka Hotelowa  nr 27

Autor: Agnieszka Wypych, Specjalista ds. ekonomicznych w Hotelu

Witam Wszystkich.

Niedawno dzieliłam się swoimi przemyśleniami i znów nadszedł czas pisania. Jak w tym tempie będą mijały kolejne miesiące zanim się obejrzymy a świętować będziemy dziesięciolecie gazetki. Każdy z niecierpliwością czeka na wieści z administracji. W ostatnim czasie same rewolucje. Sekretariat już nie jest w sekretariacie!? A to dopiero wydarzenie. Przeniósł się piętro wyżej. Zawsze bliżej nieba, choć oddalił się od władz. Ja nie narzekam bo ilość pokonywanych przeze mnie schodów drastycznie spadła, a dzwoniący telefon lepiej usłyszę jak Patrycja postanowi zrobić sobie wolne od Nas i hotelu. Ale nie ma tak, że wszystko jest miodzio. Zanim nastąpił ten szczęśliwy moment dział techniczny męczył nas nieziemskim zapachem farby. Swoją drogą współczuję zawodowym malarzom. Osiem – dziesięć godzin w takiej oszałamiającej woni a zwidy murowane. Choć wydaje mi się, że nie każda farba serwuje tak ciężkie do wytrzymania zapachy. Kiedy już zakończyło się malowanie pomyśleliśmy: jest ok. Niestety nic mylnego, bo a to kable trzeba położyć – wiercenie, a to meble przenieść – hałas. Jakoś przeżyliśmy i mam nadzieję, że jesteśmy na prostej i teraz będzie tylko lepiej. Okazało się, iż jednopiętrowy awans Sekretariatu wiązał się z dwupiętrowym spadkiem Marketingu. Jakoś na początku tak dziwnie i ciężko się przyzwyczaić, ale „czas leczy rany” i będzie dobrze.

Przed nami czas letni, a z nim długie urlopy. Mam tylko nadzieję, że po tej chłodnej wiośnie i mroźnej zimie czeka na Nas słoneczko z cieplutkimi promykami. W tym roku jestem wyjątkowo spragniona upałów. W moim    i koleżanki kadrowej pokoju to tak jakoś ciągle zimno. Rozgrzać się ciężko.

O czym to zawsze miałam pisać? No tak Nasze sławne obiady pracownicze. Ciągle o nich głośno, ciągle coś nie tak. Mi tam ostatnio smakują. Wystarczy, że nie ma ziemniaków a zwiększyła się częstotliwość serwowania ryżu i makaronu a już jest dobrze. Ale jak to mówią wszystko jest kwestią gustu. Każdy ma swój i każdy najlepszy. Mam tylko jeden apel: jak już musi być ta kasza to niech tam na boczku gdzieś w koszyczku stoi jakaś zabłąkana bułeczka bądź chlebek. Bo zrazy takie dobre a każą mi je jeść z kaszą. Będę wdzięczna za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.

Zbliża się koniec roku szkolnego co bardzo szybko uwidacznia się w dziale kadr. Kandydaci na kucharzy zaczynają pukać do drzwi. Oby ich nabór był pomyślny i usatysfakcjonował pracowników kuchni i wszystkich, którzy napotykają ich na swojej drodze służbowej.

Tak odnośnie końca roku szkolnego to muszę się podzielić z pewną refleksją. Kiedyś wydawało mi się, że dziecko kończy określony wiek, zapisuje się je do szkoły i na tym koniec. Otóż w obecnych czasach to nie jest takie proste. A to nie ten region, a to dziecko nie takie. Wiedziałam, że w przypadku dzieci z pewnymi niepełnosprawnościami  nie przebiega to w sposób standardowy. Ale żeby trzeba było chodzić do szkoły i prosić o utworzenie klasy, którą ma wskazaną dziecko, a nawet obijać się o wydział edukacji to już nawet mnie rozłożyło na łopatki. No ale cierpliwością można wiele zyskać. Po trzech miesiącach walki, chodzenia od drzwi do drzwi mam to czego chciałam. Reasumując i odnosząc się do ostatniego akapitu życzę Wszystkim wytrwałości w walce o  wyznaczony cel. WARTO !!!!

Agnieszka Wypych- Specjalista ds.Ekonomicznych w Hotelu

Photo Day w Hotelu Pod Orłem

W sobotę, 20 marca Hotel Pod Orłem Przeżył oblężenie… fotografów. Portal Moje Miasto Bydgoszcz zorganizował kolejną, dziewiątą już, edycję konkursu fotograficznego Photo Day. Do hotelu przybyło wiele osób, niektórzy nawet zabrali ze sobą modelki. A kiedy całe towarzystwo się zebrało, to na znak rozpoczęcia imprezy – rozbiegło się po hotelu. Największą popularnością cieszył się oczywiście Apartament Rubinsteina i fortepian, ale fotografów można było znaleźć praktycznie wszędzie – na schodach, w restauracji, w holu głównym, aż strach zajrzeć do minibaru;)

Termin oddawania zdjęć na konkurs mija dzisiaj. Wszystkie (jak dotąd) nadesłane zdjęcia można obejrzeć pod tym adresem: Photo Day 9.0 – galerie.

Zachęcamy do komentowania zdjęć, a także samego konkursu!

Całkiem przypadkowy, jeden z wielu dni…

Jak co ranka limuzyna 94 o 6:37 zabiera mnie do Firmy. Wpisuję się na bramie, witam jak kogoś zobaczę i jestem na miejscu. Przebrany w garnitur, uśmiechnięty, dostojnym krokiem przechodzę przez salę sprawdzając stan i zaopatrzenie bufetu śniadaniowego – wszystko gra, zmierzam na zaplecze. Myślę, może wczoraj zamontowali myjkę? kątem oka widzę że jednak nie, a więc to dzisiaj nastąpi, jestem przygotowany; tak sobie dumam.

9:00 – zaczęło się, przesuwam ladę przy zmywaku, robiąc ekipie miejsce – mogą zaczynać. W tym czasie na sali jest około siedemdziesięciu zgłodniałych gości plus dwudziestu dodatkowych na Myśliwskiej (mały bankiecik). I tak mijają kolejne godziny mozolnej, bezowocnej próby podłączenia maszyny myjącej. A to brak wężyka, a to gniazdo jak na złość nie w tym miejscu się znajduje – żenada. Czytaj dalej »